25 maj
Autor: Architekci Kariery, Jak szukać pracy?, Porady ekspertów |
Szukanie pracy tylko i wyłącznie poprzez ogłoszenia nie jest aktywnym poszukiwaniem tylko reaktywnym. Bierzesz sprawy w swoje ręce pośrednio, ponieważ reagujesz na podane informacje. Nie budujesz swojej kariery zawodowej samodzielnie, tylko dostosowujesz się do tego, co oferuje Ci rynek pracy.
Małgorzata Radzikowska
www.architekcikariery.pl
Wczoraj spotkałam się ze znajomym, który od dłuższego czasu nie może znaleźć pracy. Szuka, szuka
i nic. Pytam się: Jak szukasz? On mi odpowiada: Wszystkie serwisy rekrutacyjne znam na pamięć. Każdy dzień zaczynam od przejrzenia najnowszych ogłoszeń. Wysłałem już ponad 60. aplikacji. Naprawdę szukam intensywnie.
Jeśli czujesz się dokładnie jak mój znajomy, mam dla Ciebie dobrą radę.
Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że publikacja ogłoszenia bardzo często jest ostatnim sposobem, do którego sięga pracodawca w poszukiwaniu pracownika. W pierwszej kolejności rozważa awans wewnętrzny lub osoby polecone. I nic w tym dziwnego. Lepiej wybierać spośród 2 – 3 rekomendowanych kandydatów, niż przebierać w stosie 150 aplikacji. W końcu czas to też pieniądz.
Nie zrozum mnie źle. Z ogłoszeń jak najbardziej trzeba korzystać. Należy je regularnie monitorować
i oczywiście na wybrane odpowiadać. Ogłoszenia są również świetnym narzędziem do analizy rynku pracy.
Zamiast czekać, aż interesujący Cię pracodawca opublikuje ogłoszenie, może warto samemu stworzyć listę pracodawców, u których chciałbyś pracować i skontaktować się z nimi bezpośrednio? W ten sposób nie narażasz się na bycie jednym z wielu kandydatów, a pracodawcy cenią pracowników przedsiębiorczych, którzy biorą sprawy w swoje ręce.
Sprawdź nasze oferty pracy »
11 komentarzy
Grzegorz
18|cze|2009 1Taaaaaaaaak. Jakie jeszcze macie dobre rady? Jak się znajomości nie ma, lub znajomości już się skończyły to rada jest tylko jedna: CZEKAĆ. I nic tu nie da wysyłanie CV do firm, które się nie ogłaszają. Bo jeśli tego nie robią, to załatwiają sprawę drogą awansów wewnętrznych lub poleceń – i tu się z panią Małgorzatą zgodzę. Nie zgodzę sie natomiast, że aplikując do takiej firmy “w ciemno” będę miał szanse na niewielkie chodźby zainteresowanie z ich strony. CV po prostu wyląduje w koszu – prawdziwym lub też wirtualnym.
Poza tym: co robić z firmami, które się ogłaszają, a potem nawet NIE CZYTAJĄ nadesłanych aplikacji? Albo odzywają się po 2-3 miesiącach? Po takim czasie mogę być w już Anglii, mogę mieć już pracę, mogę umrzeć z głodu. Jaki sens ma taka rekrutacja?
Jeśli pani Małgorzata ma ochotę na polemikę to zapraszam. Podam wiele przykładów tego, jak firmy rekrutują albo jak traktują już zwerbowanych pracowników. Bo znalezienie pracy to często nie koniec kłopotów.
Wojciech
18|cze|2009 2Pani Małgorzata ma dużo racji w tym, co pisze o aktywności w poszukiwaniu pracy. Jest jednak drobne, ale.
Wszyscy wypowiadający się o temat poszukiwania pracy mają na uwadze osoby młode i po studiach. W przypadku mężczyzn to strefa graniczna kończy się 35 ? 38 lat. O paniach nie będę się wypowiadał.
Co mam zrobić ja? Jestem w wieku 57 lat, mam tylko szkołę średnią i w zawodzie metalurga nie widzę szans. Brak ofert pracy. Próby kontaktu bezpośredniego z pracodawcą zawsze kończą się jednakowo, niczym. Niedawno likwidując swoje oszczędności ukończyłem szkolenie poszerzające moje umiejętności. Wysyłam prawie codziennie aplikacje, nic cisza.
Zakład pracy, w którym jestem zatrudniony niebawem przestanie istnieć. Przestali płacić całkiem. Oczywiście nie jest to wina zakładu pracy, ale?
Jak żyć bez wynagrodzenia, tym bardziej, że nie są to duże pieniądze.
Znajomi nie wchodzą w grę. Eksperci pomagają tym, co mają pieniądze. Napiszą CV i list motywacyjny za kasę, którą ja mam na tydzień życia.
Szykować sobie sznurek, czy garść leków?
Pozdrawiam
Wojciech
Anna
18|cze|2009 3A jeśli jestem osobą niepełnosprawną i poszukuję pracy zdalnej?
piotr
19|cze|2009 4tak , zgadzm sie z tymi słowami , ale biorę pod uwagę to że nawet urzedy pracy państwowe mają bałagan, ? załóżmy , idę do PUP spisuję oferty pracy , ok , i co się dzieje ? , oferty które wiszą na tablicy są nieaktualne ? ? ? ale luz , dzwonię tu i tam , tracę na połączenia minuty , i co się dowiaduję że większość ogłoszeń będących na tablicach jest nie aktualnych ? ludzie !!!!!!!!!! przecież ja jestem osobą poszukującą pracy , każda minuta na telefonie jest dla mnie ważna ! . ostatnio dzwonię do PUP w sprawie ofert z internetu , dzwonie?????? wybieram tonowo numer i czekam 1,2,3,minuty nikt nie odbiera , ok ,,,, połaczyłem się a pani w PUP mówi że to nie ten numer i tak sobie skakam z pokoju do pokoju telefonicznie i nikt nic nie wie ? ? ? dopiero po 5 minutach coś się dowiedziałem.
Grzegorz
19|cze|2009 5Wojciechu, pocieszę Cię – ja mam 33 lata, doświadczenie w handlu jako przedstawiciel, doświadczenie w finansach (także w banku). Też nie mam już pieniędzy, ratuje mnie póki co karta kredytowa, wiadomo – do czasu. Niestety: 1. Nie mam mgr, więc często nie mogę napisać do firm, które tego wymagają (a wymagają często tylko po to, aby osoby ze średnim po prostu nie pisały), 2. Nie mam tak rozgałęzionych znajomości jak niektórzy chodźby dlatego, że szanuję swój czas i wątrobę i nie piję z każdym poznanym “ziomalem” tylko po to, aby mieć go potem w telefonie na czarną godzinę 3. Ofert po prostu jest MAŁO a chwilami jest ich BRAK. W takiej sytuacji wszystkie rady tzw. ekspertów nie zdadzą się na nic! 4. Obecny czas od chwili wysłania oferty do pierwszej rozmowy wynosi około 1,5 miesiąca. Ja jestem w 4 tygodniu wysyłania, więc jeszcze 2 tygodnie sobie posiedzę. co najmniej. To, że nie bardzo mam z czego żyć nikogo nie obchodzi.
Kinga
19|cze|2009 6Ja mam 26 lat nie mam znajomych, przez 1,5 roku pacowałam jako wychowawca w świetlicy środowiskowej (zgodnie z wykształceniem, humanistyczne) jestem od lutego bez pracy bo zmieniłam miejsce zamieszkania, brak znajomych którzy mają możliwość mnie polecić bo sami są na “gównianych” stanowiskach…dla takich jak ja też nie ma pracy. nawet na sprzedawcę się nie nadaję?? (z 22 odpowiedziało 5 pracodawców) a z tymi CV w ciemno jak nie ma rekrutacji to poprostu nie przyjmują!!jak ktoś tak nie próbował to tego nie wie…ale chciałam troche wpleść optymizmu, i wiem że nie należy się poddawać:)a panom proponuję może swój interes (ja już zaczęłam)
to nie jest łatwe ale można sobie powiedzieć że sie nie ma nic do stracenia (kasa z uni 40 tyś. \(tzw. pożyczka bezzwrotowa)na rozruch przez 2 lata niższe składki 300zł zamiast 900zł) przez rok jak się opłaca składki to nie trzeba mieć żadnego wykazanego dochodu i nie trzeba zwracać pożyczki…pozdrawiam i trzymam kciuki
Izabela
20|cze|2009 7Droga Pani Architekt Kariery!
Zastanawiam się, czy kiedykolwiek szukała Pani pracy, bo Pani artykuł raczej o tym nie świadczy… Podczas mojego 1,5-rocznego poszukiwania pracy “przerobiłam” już wszystkie Pani metody i …nic. Nie jest prawdą, że szanse znalezienia pracy wzrastają, kiedy kontaktujemy się z firmami, które “nam się podobają” i chcielibyśmy tam pracować. Takie firmy wysyłają nas “na drzewo” ze słowami: jak będziemy kogos poszukiwac , to zamieścimy ogłoszenie! Zatrudniają oczywiscie znajomych, co Pani odbiera z pełnym zrozumieniem, ale zgodzi się Pani ze mną że są to osoby często o niższych kwalifikacjach? Znam to też z autopsji…Dlaczego tak trudno jest w moim przypadku o pracę mimo, że mam studia, 15-letnie doświadczenie zawodowe na stanowisku kierowniczym, znam dobrze angielski ttp) No cóż… nie mam 25 lat (już też słyszałam od pracodawców-jest pani za stara!!!!), nie jestem długonogą blondynką (chodzi o to, że nie mam rewelacyjnej prezencji…), nie mam znajomości 5 języków obcych…a może po prostu nie mam znajomości??????
Ewa
21|cze|2009 8Reasumując to co wszyscy stwierdzili to mogę powiedzieć – szukanie pracy to najcięższa i najbardziej niewdzięczna praca. Dziesiątki wysłanych aplikacji, mgr tak i oczywiście co z tego, doświadczenie na kierowniczym stanowisku, chęć podjęcia pracy od zaraz i co z tego…………nic, a znajomości…………. nie lubię i nie chcę z tego korzystać. Mam wrażenie, że kwalifikacje i predyspozycje liczą się mniej od wspomnianych wcześniej znajomości. A gdzie tu uczciwość?
Monika
21|lip|2009 9Ja szukam pracy już blisko rok. Jestem mamą od 2 lat na urlopie wychowawczym. Do “starej” firmy nie mam po co wracać, a wszyscy inni z góry mnie przekreślają… bo dziecko to dla nich problem. Gdzie te firmy “przyjazne mamie”? Po co to całe gadanie o ochronie itd. Wrócę do pracy na 1 dzień i w następny już mam wypowiedzenie, bo moje stanowisko już zajęte. Dlaczego dziecko jest problemem dla pracodawców? Matka jest cierpliwa, wyrozumiała i nie wraca do pracy się obijać, tylko zalezy jej na czasie i zrobi wszystko żeby się wyrobić, bo ma do kogo wracać do domu. Młode po szkole zatrudnić źle, bo pewnie niedługo zajdzie w ciąze. Młode matki nie, bo juz mają małe dzieci, które będą chorować. Gdzie i kiedy zdobywac doświadczenie? Najlepiej mieć 25 lat, 5 letnie doświadczenie, znać języki, być dyspozycyjnym 24h i bez zobowiązań. Halo? A życie prywatne? Nic juz oprócz pracy się nie liczy?
Kasia
23|wrz|2009 10ja też sie zgadzam z tymi wszystkimi wypowiedziami poprzedników. Szukam pracy od 4tygodni i nic Wysłałam miliony aplikacji Chodzę co kilka dni do pośredniaka i co?-NIC!!!byłam na 1 rozmowie, nie dostałam się ale nie żałuję Praca za marne grosze,całymi dniami, umowa podpisywana co miesiąc, o zakresie obowiązków to już nie wspomnę. Jak w tej Polsce żyć?? chodzę na studia i czy czeka mnie tylko praca w hipermarkecie na kasie za 6zł brutto??!! bo tyle płacą w dzisiejszych czasach. Juz powoli zaczynam mieć dosyć wszystkiego I w dodatku ten marny zasiłek z pośredniaka, człowiekowi chce się płakać jak ma od Państwa dostać 420zł!!!! Na co je wydać??
Marek
24|wrz|2009 11Dokladnie, cala ta sytuacja jest zenujaca. Jednym z bardziej podlych – a przeszczepionych na nasz grunt z USA – zjawisk jest HR [Human Resources]. Juz sama nazwa jest przedmiotowa, upadlajaca, a firmy tego typu to komercyjne odpowiedniki posredniaka otrzymujace nieprzyzwoite prowizje od realnych pracodawcow za “przemlocenie” okreslonego sektora rynku ludzkiego. Zenujace. To wlasnie takie ‘oferty’ pospolu z ofertami komiwojazera, lub po prostu wciskacza-… ["aktywnego sprzedawcy"] niszcza rynek i cierpliwosc poszukujacych pracy. Jak zwykle – takze i w ogloszeniach – sa tony hien chcacych wylupac grosze nawet z bezrobotnych. Takie jest wlasnie przereklamowane spoleczenstwo.
Szukanie pracy po znajomosci to nie spryt, czy “lokciorozpychactwo’, ale lamerstwo, cwaniactwo i usprawiedliwione lenistwo. Inna rzecz, ze nie kazdy jest jednostka silnie uspoleczniona i czerpiaca z takich kontaktow przyjemnosc.
Skomentuj
O blogu
Kryzys na miarę tego z lat trzydziestych? Zwolnienia? Cięcia pensji? Przekazujemy najnowsze wieści z rynku pracy i podpowiadamy, jak znaleźć pracę w trudniejszych czasach.
Redakcja bloga zastrzega sobie prawo do nieumieszczania komentarzy, które naruszają dobra osobiste osób trzecich, są niecenzuralne, niezwiązane z tematem bądź są spamem.
Redakcja Pracuj.pl
Najnowsze wpisy
Kategorie
Przydatne materiały
Szukaj
Archiwum
A design creation of Design Disease
Copyright © 2009 - Praca w kryzysie,powered by WordPress
InSense 1.0 Theme by Design Disease brought to you by HostGator Web Hosting.